Witojcie .
Pogoda za oknem się rozkaprysiła i pada jak nie wiem. Wczoraj polazłam z mamą na OKTOBERFEST. Mama zaliczyła kiełbaskę z grilla ja już czwarty raz. Dziś wybieram się z moim no ale bez późnego powrotu bo nie da rady ma dziś perfekt ale od 22 godz. Wczoraj Feel od 22 dopiero był. Ja z mamą chyba ponad godzinę tam byłam.
Parę dni temu od 22 do 25 pojechaliśmy do Zakopanego. Już w pierwszy dzień zaliczyłam Gubałówkę cała na piechotę i do cały Giewont. fakt brakło mi 30 min by wejść na szczyt ale za to Adam wszedł ja se poczekałam zdążyłam się trochę zdrzemnąć jakieś 15 min.
Tu przy piwku
Schodziłam na dół.
Do domu wracaliśmy zawsze po 22 . Było fajnie mimo ze zdarzyłam się po kłócić no ale ominę ten temat.
PO wejściu na Giewont na drugi dzień mieliśmy zakwasy wszystkiego dość, ale i tak na Krupówki się szło spędziliśmy tam w sumie dwa dni. Pełno pamiątek mam, pełne trzy małe reklamówki.
Mieliśmy fajny widok na śpiącego rycerza. Prawdopodobnie za rok od skocznie bo nad morzem ale co to będzie nie wiem.
Znalazłam z Adamem fajna restauracje, ich specjalność to kasza pod każda postacią, my se wzięli po piwku i się wpisali w księgę.
Dużo bym jeszcze pisała ale nie da się w słowach opisać wszystkiego. W sumie było super.
Więcej fotek na naszej klasie.
Pozdrawiam :)





