Dziś pojechałam z Moim do Szczyrku wyjechaliśmy po 7 rano, na miejscu byliśmy przed 9:00 . Poszliśmy od razu na krzesełka linowe . Rok temu pierwszy raz pojechałam na nich i trochę się bałam a teraz nic ząb.
Tam poszliśmy po oglądać krajobrazy jakoś za moim nie szło nadążyć bo jakoś miejsca nie u miał znaleźć bez za chmurzenia. Ale jakoś po godz pogoda się zaczynała rozpogadzać .Adam przed pójściem na szlak chciał gdzieś coś zjeść ja też i się czegoś ciepłego napić. Znalazł miejsce na skałkach robiąc parę zdjęć.
W pewnym momencie powiedziała że ma coś ważnego do powiedzenia, ja oczywiście trochę pół śmiechem ( tak oczywiście) (tere fere) i w tym momencie mnie zatkało wyciągnął pudełeczko czerwone a w środku pierścionek. Szczerze myślałam że w sierpniu coś kombinuje a tu taki szok zatkało mnie. patrzałam na niego na pudełko i tak przez minutę czy przez przypadek nie jestem w ukrytej kamerze.
Myślałam,że śnie parę dni temu na ten temat rozmawialiśmy ale nic nie dał po sobie poznać że kombinuje
bo nawet nie wiedział jaki rozmiar pierścionka itp
Po tym zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na szlak. Szliśmy ponad 4 godz na sam koniec mieliśmy szlaku dość
Ja jakoś dałam radę jedynie Adam złe buty miał .Ale fajnie było.
Następnie jak zeszliśmy już po za góry musieliśmy iść na PKS na powrót z stamtąd skąd przyszliśmy,
A później poszliśmy na pizze oraz na kawę na jedną później na drugą no i tak ok 20
wyjechaliśmy z powrotem do Katowic. Na miejscu byliśmy ok 21:30 .
No i tak spędziłam dzień :)
Zgodizłas się??Gratulacje
OdpowiedzUsuńOczywiście że się zgodziłam
OdpowiedzUsuńGratuluję Basiu :)
OdpowiedzUsuńAneta